Miejsce, gdzie czas płynie wolniej…

W marcu, jeszcze przed zmianą czasu, jechałam jako akompaniatorka skrzypiec na konkurs. Kilometrów sporo, a żeby na miejscu być wcześnie… to 4.00 rano pobudka, 5.00 wyjazd. Wtedy to zobaczyłam. Zachód księżyca i powoli rozjaśniający się las na poboczach drogi, i kolory, zamglone zielenie i beże, te, które znalazłam w wyzwaniu Art-Piaskownicy. Dlaczego wzięłam się za spory (40cm średnicy) zegar? – nie wiem:) Miało być minimalistycznie: oliwkowy las, w tle beżowy jeleń… a jak wyszło? Po chyba 30 przeróbkach i niejednokrotnym przypływie pragnienia, żeby wszystko zamalować na czarno, zaczęło się wyłaniać coś, co mi się w końcu spodobało. Spokój, cisza. Dodałam gałązki znalezione w parku nadmorskim (przymocowałam do nich pomalowane na oliwkowy kolor sztuczne liście – kocham powertex) i tak powstał zegar do mojej małej pracowni na strychu:

Zegar zgłaszam na wyzwanie, mam nadzieję, że Projektantki Art-Piaskownicy przymkną oko na ciemny kolor w zacienionej części drzewa:P

KoloroTON #10 – edycja sponsorowana

 

Praca wędruje również na kwietniowe wyzwanie z bingo na Blogu studio75:

Zegar spełnia wytyczne w linii: Słowa-Zielony-Liść.

7 thoughts on “Miejsce, gdzie czas płynie wolniej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *