IMG_20190320_124736

Twórcze uśmiechy dla pociechy #2: Koci kącik czytelnika

Dziś Dzień Kota – z tej okazji przedstawiam skrzynkę na książeczki do czytania przed snem dla mojej córki. Stworzyłam ją inspirując się wyzwaniem na blogu DIY – zrób to sam pt. „Koci raj” – koty skaczą figlarnie z litery na literę zostawiając przy tym ślady swoich łapek. Skrzynka ma również nieść ze sobą funkcję edukacyjną – rozpoznawanie liter (wśród liter kryją się dwa wyrazy, w tym imię córki), liczenie kotów i kocich łapek -wszystko przed nami:)

Z tą skrzynką narobiłam się jak rzadko kiedy;) Przede wszystkim można powiedzieć, że to uratowany „odpad”. Remontując dom zamówiliśmy z mężem płytki z cegieł na kominek i przyszły właśnie w takich skrzynkach: mocno szorstkich, z wystającymi drzazgami, nierówno zbitych. Musiałam się mocno wysilić, żeby stworzyć z tego bezpieczny przedmiot dla dziecka. Na początek praca papierem ściernym, a później obklejanie stronami powyrywanymi z niepotrzebnej książki. Kiedy powierzchnia stała się gładka pomalowałam wszystko białą farbą (tą samą co ściany w pokoju, więc odcień pasuje) użyłam szablonów do liter, serwetki z kotami, a łapki namalowałam ręcznie. Poniżej skrzynka przed przeróbką:

Do skrzynki będziemy wkładać te książeczki, które moje dziecko najbardziej lubi czytać wieczorem. Wyszedł mi z tego taki koci kącik czytelnika:

Kocią skrzynkę oczywiście zgłaszam na wyzwanie:

IMG_20190320_124736

Twórcze uśmiechy dla pociechy #1: Puzzle z Peppą

Rozpoczynam pierwszą na tym blogu serię. Nazwałam ją (z twórczosłowną pomocą męża) Twórcze uśmiechy dla pociechy. Będę w tej serii prezentować zabawki i ozdoby stworzone dla dziecka, a za parę lat, kto wie, może z dzieckiem:) Opublikowałam już dwie prace, które stworzyłam dla córki, były to: chustecznik (robiłam go jeszcze będąc w ciąży) i ostatnio wykonany obrazek „Miasto nocą”.

Dziś prezentuję puzzle wykonane ze sklejki (każdy kwadracik 10/10cm), ręcznie malowane z postaciami z bajki o Śwince Peppie (córa ją uwielbia):

Oczu Peppy i jej przyjaciółki Suzy nie malowałam, tylko przykleiłam ruchome.

Ja tu zdjęcia robię, a ktoś mi puzzle podkrada!

IMG_20190320_124736

Przesłanie walentynkowe

Podkładki – jak ja lubię robić podkładki, oczywiście w zestawach, tym razem bez pudełka. Praca sprawiła mi dużo przyjemności, bo było w niej sporo kombinowania. Z 5 razy zmieniałam koncepcję:) W pracy użyłam (oprócz farb i lakieru) skrawki gazet, serwetki z kwiatkami i zającami, naklejki z napisami, szablony i pieczątki, czyli zabawa na całego. Starałam się również, żeby pomimo „słodkich” króliczków i serduszek nie wyszło… za słodko. Czy mi się to udało? Nie jestem pewna. Czerwony kolor przełamałam odrobiną brązu. Napisy są proste w swoim przesłaniu, ale warto czasem sobie przypomnieć o tym, co ważne. Podkładki nadają się, myślę, na prezent dla osoby, na której szczęściu nam zależy:

Zestaw 4 podkładek zgłaszam na wyzwanie pracowni artystycznej Snip Art: „Love, love love”

oraz na wyzwanie nie-kartkowe: „Walentynkowy zawrót głowy”

Poniżej ukochana kawa;) i tom z wierszami poetów, w tym mojej teściowej, Barbary Marii Laskowskiej, wiersze z serca i sercem pisane. Przyjemnego dnia zakochanych życzę i oby trwał cały rok:)

IMG_20190320_124736

Miasto nocą

Do wykonania tego obrazka zainspirował mnie blog Szuflada ogłaszając wyzwanie pt. Guziki. Temat nie jest łatwy, na początku nie miałam pomysłu i to mnie zmobilizowało do intensywnego myślenia… jak wykorzystać guziki??? Moja córka uwielbia samochody, często powtarza: „brum brum” i „koła”, postanowiłam więc zrobić coś dla niej:)

Z początku wszystko miało być przyklejone, jednak w trakcie pracy postanowiłam zrobić z tego obrazek interaktywny. Nie przepadam za szyciem. Z natury jestem osobą dość roztrzepaną i często przy pracy jestem cała w farbie. To akurat nie jest problemem, gorzej, że po szyciu zawsze mam pokłute palce, dlatego szyję tylko wtedy kiedy muszę. Robiąc zabawkę musiałam przyszyć rzepy, bo klej szybko by ustąpił pod naporem niecierpliwych i całkiem silnych rączek. Obrazek powstał na blejtramie więc nie było z tym problemu.

Interaktywny obrazek właścicielce się podoba i jest w użyciu, co ogromnie mnie cieszy, teraz jeszcze daję go do oceny w wyzwaniu:

IMG_20190320_124736

Córka w filiżance

Witam z ogromnym uśmiechem na twarzy, moja strona wraca do życia po ROKU hibernacji. No cóż, w życiu na zastój wydarzeń nie mogłam narzekać, stąd brak możliwości prowadzenia bloga. W skrócie moje dziecko w maju skończy dwa lata, a ja właśnie spędzam chwile wytchnienia w swojej wymarzonej pracowni, która, jeszcze nie wykończona, ale już w pełni funkcjonalna znajduje się na strychu nowego domu. Tak, marzenia się spełniają:)

Pierwszą pracą, którą prezentuję po tak długim czasie jest zakładka z wykorzystaniem zdjęcia (a jakże!) mojej córy. Była taka mała (miała 3-4 miesiące), że wsadziłam ją do filiżanki w Krainie Czarów;)

Z wielką przyjemnością wracam nie tylko do pisania i prezentowania swoich twórczych poczynań, ale także do brania udziału w wyzwaniach rękodzielniczych! Zgłaszam więc moją zakładkę na lutowe wyzwanie Szuflady o tematyce: Karty do gry, wszak w Krainie Czarów nie mogło ich zabraknąć.

IMG_20190320_124736

Folkowo

Mam słabość do folkowych klimatów zarówno w muzyce jak i w sztuce użytkowej. Muzyka ludowa fascynuje mnie w czystej formie ale także w interpretacjach Chopina czy Góreckiego. Najwięcej słucham jednak mieszanki folku z metalem – tak, ten klimat wciąga mnie bez reszty. Folk przemyciłam również w kilku swoich pracach rękodzielniczych. Jedną z tych prac zgłaszam na wyzwanie Gościnnej Projektantki Szuflady w tym miesiącu. Jest to biżuteria wykonana metodą decoupage. Zależało mi, żeby było zarówno ludowo jak i elegancko. Zgłaszam korale i bransoletkę:

 

W skład zestawu wchodzą również kolczyki, całość prezentuje się tak:

Dawno temu wykonałam również kolczyki, które miały przypominać ludowe bębenki (z zakrętek od plastikowych butelek):

oraz kolczyki z ludowymi instrumentami:

a dla mojej przyjaciółki powstał  folkowy zestaw na stół (i uszy):

IMG_20190320_124736

Metamorfoza starych kieliszków

W ostatnim czasie dekupażowania postawiłam na prostotę (taka cisza przed burzą:)). Na warsztat poszły stare kieliszki mojej mamy, dawno już nieużywane z poszczerbionymi brzegami. Z kieliszków najładniej wychodzą lampiony. Użyłam  chusteczki z motywem partytury, która czekała już dawno na swój debiut, medium z efektem szronu (cudo do lampionów ze szkła), czarnej farby i lakieru. Tyle, ale uważam że wystarczy (w ramach ćwiczeń na nieprzekombinowanie). Pracę zgłaszam na Kreatywne pojedynki :

 

IMG_20190320_124736

Puszka Pandory

Blog prowadzę od niedawna i mam wielką ochotę wrócić do dawnych prac. Zacznę od biżuterii, tej, hmm, najdziwniejszej. Zauważyłam, że wielu rękodzielników-amatorów zaczyna właśnie od biżuterii. Do dziś lubię do tego wracać, czasem wplatam decu, czasem próbuję sutaszu, albo beadingu na krośnie, ale wszystko zaczęło się od przerabiania sztucznej biżuterii. Tak mnie to wciągnęło, że kupiłam co nieco półproduktów, a wśród mojej rodziny i znajomych rozeszła się wieść, że zbieram stare lub popsute części biżuterii, po czym je przerabiam i… rozdaję:) Na początku nie robiłam zdjęć, a jak robiłam to oceniając je teraz – raczej ich nie opublikuję:P Jest w tym wszystkim kilka dziwnych pomysłów, które przyszły same, albo wynikały z tematów wyzwań, w których zaczęłam brać udział. Pierwszym takim miejscem był Kreatywny Kufer – bardzo żałuję, że zawiesił swoją działalność…

Dobrze pamiętam pierwsze wyzwanie, w którym wzięłam udział. Nie miałam ani swojego fanpage na facebooku, ani tym bardziej bloga, po prostu wysłałam zdjęcie na maila KK. Na samo wyzwanie również trafiłam przez przypadek. Tematem była mitologiczna postać Pandory, co przykuło moją uwagę. Bliska mi to postać, zaczerpnęłam od niej w dużej mierze inspirację do stworzenia swojego pseudonimu (była też jeszcze jedna, inna Pandora, ale o tym innym razem). W tamtym czasie posiadałam trochę starych elementów biżuterii i zwój cienkiego drutu zakupionego w sklepie z narzędziami. Używając tych rzeczy i jeszcze lakierów do paznokci i kawałka wieczka z opakowania po pasztecie powstały kolczyki:

W mojej głowie powstał pomysł, że mają to być puszki, z których wylewają się nieszczęścia. Zwinęłam wieczka po pasztetach w rurki owijając poplątany drut i pomalowałam lakierami do paznokci, srebrnym i czarnym. Zastanawiałam się, czy nie wstyd zgłaszać czegoś takiego dopóki nie założyłam ich na uszy. Ku mojemu zdumieniu wyglądały bardzo fajnie, do tego stopnia, że założyłam je raz na imprezę;D

 

 

IMG_20190320_124736

Transfer #3

Do transferowania przeważnie stosuję specjalne medium. Chyba nigdy nie udało mi się nie uszkodzić wydruku przy rolowaniu papieru, ale nie uważam tego za problem. Można domalować, albo wykorzystać ubytek jako efekt postarzenia. Przykładem takiego mocno „nieudanego” transferu jest tło do zestawu podkładek, jednego z moich ulubionych:)

Transfer łączę często z techniką decoupage. Czasem wykonuję go bezpośrednio na serwetce:

Najwięcej natranferowałam się przy produkcji (niemal taśmowej) podkładek dla gości na moim weselu – 50 sztuk:)

Od rolowania papieru miałam pomarszczone palce, ale warto było – z jednej strony umieściłam zdjęcia kołobrzeskiego morza, a z drugiej napis pamiątkowy:

Najbardziej lubię jednak transferować zdjęcia. Publikowałam już wiele prac, w których wykorzystuję tę możliwość. Poniżej jeszcze kilka przykładów:

To moja pierwsza skrzynka. Powstała na zamówienie, jest to prezent od chłopaka dla jego dziewczyny. Poniżej kolejny prezent. Tym razem dla babci ze zdjęciem wnuków:

I znowu prezent – tym razem od przyjaciółki dla przyjaciółki, to także moje początki z transferem:

Kolejny pomysł na transfer to przenoszenie własnych obrazków. Mam w myślach już kilka koncepcji na nowe prace, a to przykład, jak to już wykorzystałam. Narysowałam drzewa, zrobiłam skan i przetransferowałam na zestaw podkładek puzzli. Koty zostały wycięte z białego papieru i po namoczeniu, żeby się nie rozwarstwiały, doklejone do pracy.:

Na koniec mój pierwszy transfer na innym, niż drewno materiale – na blejtramie. Nie taka prosta sprawa, ale pomimo kilku dziur, które musiałam zamalować wyszło, myślę, nie najgorzej: