22228357_1518793204870628_5089166017640989307_n

Bingo na jesień

W życiu zmiany, zmiany, zmiany! Takie, o jakich jeszcze dwa miesiące temu nie śmiałam marzyć:) Kupujemy naszą trzyosobową rodzinką dom, szeregowy, ale skrajny, tak więc z trzech stron świata tylko i wyłącznie nasz;) Do przeprowadzki jeszcze sporo czasu i zamieszania, celujemy na przełom wiosny i lata. Spełniania marzeń ciąg dalszy: na strychu będę miała swoją własną pracownię muzyczno-rękodzielniczą:))

 

Teraz nadchodzi czas wielkiego pakowania, bo sprzedajemy mieszkanie i będziemy jakiś czas mieszkać u mojej mamy, także muszę się rozstać z materiałami, z moją „odskocznią” do czasu wielkiego nowego otwarcia.

Na strychu planuję szafki pod zabudowę na materiały do prac artystycznych i na nuty. Po środku stanie stół, a bardziej z boku pianino. Nareszcie skończy się problem z rozkładaniem „pracowni” na stole w salonie, albo ćwiczeniem na pianinie przeszkadzając domownikom. Poza tym cudownie jest mieć swoje miejsce – swoją enklawę z prawem do chwili przyjemności:)

 

 

Na pożegnanie z materiałami i kreatywnie spędzanym czasem zrobiłam bransoletkę i naszyjnik. Do wykonania bransoletki użyłam  łańcuszka oraz zawieszki w kolorze srebrnym oraz wstążki i koronki, z których powstała kokardka. Bransoletka jest delikatna, ale jak zwykle nie pasuje na mój nadgarstek (mam mały obwód nadgarstka i dobrze wyglądają na nim tylko drobne i wąskie bransoletki), tak więc  dołączam ją do całego pudła biżuterii poszukującej właścicielek.

Poniższa praca to wynik próby zrobienia czegoś z pozostałości jeszcze nie pochowanych tak głęboko, żeby ich nie odkopać. Bardzo podoba mi się wyzwanie Szuflady – Bingo na jesień (link). W „normalnych” okolicznościach powstałoby coś innego, ale tym razem zgłaszam naszyjnik według linii: fiolet – szkło – kot

W przyszłości mam nadzieję, że będzie się pojawiało więcej wyzwań w formie „bingo”. Uważam że ta forma wyjątkowo inspiruje i może być motorem do kreowania przez umysł wizji, na które by się samemu nie wpadło, szczególnie jeśli hasła są dobrze przemyślane, a te uważam takie właśnie są. Mam przeczucie, że jeszcze do nich wrócę:

22228357_1518793204870628_5089166017640989307_n

Bransoletki dla zakochanych

Macierzyństwo ma swoje blaski i cienie, co każdy wie i o czym przekonuję się już prawie miesiąc. Zmęczenie daje o sobie znać, a teraz patrząc na śpiącą córkę znajduję czas, żeby usiąść i napisać, choć może powinnam zasnąć razem z nią… Zdrowo jest czasem zrobić coś innego, dlatego tu jestem:)

Macierzyństwo to na pewno silne uczucia i ogrom miłości, to radość pomimo osłabienia i braku czasu na własne przyjemności, o tym również się przekonuję:) Szkoda mi trochę, że nie mogę na razie rozkładać farb, albo biżuterii i oddawać się pasjom, ale wierzę, że za jakiś czas do tego wrócę. W miłosnym nastroju prezentuję miłosne bransoletki:

A to moja chwila szczęścia i miłości:)

 

22228357_1518793204870628_5089166017640989307_n

Biżuteria inspirowana morzem cz.2

Yo, ho, haul together,
hoist the colours high.
Heave ho,
thieves and beggars,
never shall we die.

Do powyższego zestawu w mrocznym, „pirackim” klimacie oprócz podstawowych półproduktów biżuteryjnych wykorzystałam ciemne muszle, szarą koronkę i wstążkę.

Kolejna praca już zupeeełnie niemroczna to bransoletka na gorące wczasy nad morzem. Ponownie wykorzystałam muszelki:

do bransoletki w komplecie kolczyki:

22228357_1518793204870628_5089166017640989307_n

Biżuteria inspirowana morzem cz.1

Zawsze byłam bardzo związana z morzem. Od dziecka, pomijając okres studiów, mieszkam w Kołobrzegu. Uwielbiam morskie klimaty: spacery po piasku, rejsy statkiem, tawerny, szanty, rum z colą, „Piratów z Karaibów” i „gdzie jest Nemo?”. Lubię również tworzyć biżuterię o morskiej tematyce. W zeszłym roku stworzyłam zestawy, które kojarzą mi się z gorącymi wakacjami, spędzaniem czasu na rozgrzanej plaży i w porcie:

Poniższy naszyjnik wykonany techniką sutasz inspirowany był morskimi gąbkami, a dokładnie ich bajecznymi kolorami ze zdjęcia, które znalazłam tutaj.

22228357_1518793204870628_5089166017640989307_n

Biżuteria inspirowana lasem

Pod koniec ciąży szukałam sposobów na odstresowanie, szczególnie, że termin mijał, a moja mała lokatorka ani myślała wychodzić na ten świat. Decoupage już nie wchodziło w rachubę, bo za bardzo absorbowało przestrzeń, no i wymagało siedzenia w niewygodnej, już dla tak zaawansowanej ciężarówki, pozycji, zajęłam się więc staaarym hobby – biżuterią.

Za oknem piękne słońce nastrajało wiosennie i w tym słonecznym stanie ducha naszła mnie chęć na zestawy nawiązujące tematyką i kolorami do lasu.

 

 

22228357_1518793204870628_5089166017640989307_n

Sezon wiosna-lato

Łączenie biżuteryjnych półproduktów w zestawy gotowej biżuterii to świetny sposób na odstresowanie. To zabawa kolorem, kształtem i materiałem. Nie zawsze wszystko pasuje, czasem brakuje jakoś elementów i trzeba kombinować z tego, co jest. Traktuję to jak małe wyzwanie. Staram się korzystać z zasobów, które gromadziłam w ostatnich latach, czasem przerabiam wcześniej zrobione przedmioty, które uznaję za średnio udane. Naprawdę to jest świetne odstresowanie, zajmuje ręce i głowę no i czas. Co prawda czas mógłby płynąć wtedy wolniej, bo chwila moment jest bransoletka i dwie pary kolczyków, a obiad ciągle w fazie zastanawiania się co zrobić:)

Bransoletka składa się z koralików w kolorach, które kojarzą mi się z wiosną, a wczoraj w Kołobrzegu nareszcie zaświeciło zwiastujące cieplejsze dni słońce!

Do kompletu powstała agrafka z bocianem (tematycznie odnośnie mojego stanu i oczekiwania na dziecko lada dzień;))

Do całego zestawu kolorowej biżuterii dodałam jeszcze kolczyki i bransoletkę z listkami:

Dzisiejsza data jest dla mnie szczególna, bo dziś jest mija termin wyznaczony na poród, a Mała póki co nigdzie się nie wybiera, a ja pozdrawiam razem z brzuchem z dzisiejszego spaceru: